środa, 15 maja 2013

1. Nie był to wybór – ale konieczność.


                                     "Pragnęłam go tak, jak pragnęłam powietrza, by oddychać.
                                                         Nie był to wybór – ale konieczność."

Sophie's POV:


Chciałam żyć od ,,nowa'', lecz jak dla mnie to trudne te wszystkie wspomnienia, pytania ,,co by było gdyby?''. Ciągle chodzą mi po głowie. Ale muszę uwierzyć w to, że wielu z tych co odeszło może nie wrócić już nigdy. Tak to ta bolesna prawda z którą się zmagam.Nie płacz dziś w nocy ciągle to powtarzam. Może i jestem twarda fizycznie, ale duchowo jest jak porcelana: krucha i delikatna. On był moim powietrzem. Niektórzy mówią żeby traktować kogoś jak wiatr, mają wtedy na myśli żeby nie zwracać na niego uwagi lecz nie zwracają uwagi na to, że bez powietrza nie da się żyć...Moje powieki robią się coraz cięższe z każdą minutą.Chyba powinnam już spać...

*bip* *bip* *bip*
Oh...znowu obudził mnie budzik. Muszę iść do szkoły. Nienawidzę tego patrzeć co chwilę na te parszywe twarze. Wszyscy w mojej szkole są dwulicowi. Każdy, każdemu obrabia dupę. Ależ cóż mogę na to poradzić. W takim świecie już żyję.
- Sophie? Wstałaś już?. Głos mojego taty rozległ się po całym domu.
- Tak, tak. Odpowiedziałam, biegnąc do łazienki, wzięłam prysznic, wyszczotkowałam zęby i skierowałam się w stronę mojej szafy.Zszedłem na dół i zobaczyłam tatę oglądającego w telewizji jakiś program, nie mam pojęcia o czym był.Przywitałam się i wzięłam dwa kęsy naleśnika, który został. Szybko wzięłam kluczyki z półki, dy usłyszałam jak ktoś puka do drzwi z ciekawością otworzyłam i zobaczyłam Chloe. Jak zawsze była szczerze uśmiechnięta.Nie wahając przytuliłam się do niej, zawieszają się na jej szyi.
- Oh...Sophie jesteś ciężka, zaraz upadnę!- Zachichotała Chloe.
- Serio? Ostatnio dużo ćwiczyłam mniej jadłam i takie tam...- Zaczęłam chichotać ,a Chloe jeszcze raz mnie przytuliła.
- No to co masz zamiar tak stać czy idziemy do naszej najwspanialszej szkoły w San Diego? * wyczujcie ten sarkazm przy tym jak powiedziała ,,najwspanialszej''*
- Obydwie nienawidzimy ten budy więc wiesz jaka jest moja odpowiedź.- Powiedziałam dość smutno.
- Ok...tak wiem, nie psuj sobie humoru z samego rana. - Chloe zaczęła mnie pocieszać.
- Dobra. Chodźmy bo się spóźnimy i Pan Grefrend każę nam siedzieć w kozie. - Zaczęłam się  panicznie śmiać przypominając sobie, że zawsze gdy chodź jedna z nas miała zostać po lekcjach, druga starała się zrobić coś głupiego, żebyśmy były tam razem.
- Halo?! Ziemia do Sophie?! Halo?! Jesteś tu?- Chloe zaczęła machać mi ręką przed oczami.
- Tak ok...- Zachichotałam.
- Wiesz co? Czasami się zastanawiam jak to jest mieć normalną przyjaciółkę.- Chloe spoważniała.
- O też tak czasem, rozmyślam jak to ...- Nawet nie dokończyłam, a Chloe pociągnęła mnie do samochodu jak najszybciej mogła.
- Już jest 9;07 na pewno zostaniemy w kozie! A chciałam iść z tobą po lekcjach na zakupy...- Westchnęła Chloe.

_________________________________________________________________________________

                                                                            ***

Gdy już dojechaliśmy ,miałyśmy ponad 30 minut spóźnienia.Tak to jest, gdy nie rozmawia się z przyjaciółką na co odzień. Chwilę później szybko biegłyśmy do sali. Weszłyśmy i od razu wiedziałam, że zacznie się 20 minutowy referat ,,Dlaczego zawsze się spóźniamy'' i tak dalej...

- O znowu! Jak nie kto inny mógł się spóźnić, ależ oczywiście. Tak to Pani Sophie Mccan i jej druga towarzyszka Chloe Rennsei. Zostaniecie dziś w kozie, tak jak prawie zawsze.  A teraz możecie mi powiedzieć dlaczego się spóźniłyście?- Zapytał Pan Grefrend ze wściekłym spojrzeniem.
 Nie wiedziałam co powiedzieć i pytająco spojrzałam na Chloe. Chloe już prawie zaczęła mówić gdy do klasy wszedł Ethan.
- To ja je zatrzymałem.- Zaczął wyjaśniać to Panu Grefrend' owi. I puścił mi oczko. Troszkę się zarumieniłam. Nie mówię, że go nie lubię czy coś. Jest najładniejszym chłopakiem ze szkoły. Wszędzie ma dojścia, wie wszystko, umie załatwić wszystko. Po prostu ideał nastoletnich ździrowatych uczennic Szkoły Raison w San Diego.Pan Grefrend kazał nam wszystkim usiąść, po czym cała klasa spiorunowała nas wzrokiem. Pewnie każdy zadawał sobie takie pytanie jak ,, Po co  Ethan największe ciacho szkoły, je zatrzymywał?''. Nawet ja sama nie wiem po co nas bronił. Może po prostu chciał być miły bo było nas mu żal? Dobra walić to po co w ogóle mam się tym przejmować, uratował nas to uratował i po sprawie. Siedziałam jeszcze z 20 minut po czym myślałam, że zaraz zasnę i nagle zobaczyłam że na mojej ławce leży karteczka. Otworzyłam ją i zobaczyłam że to od Ethana.

* Może jakieś małe podziękowanie, za to że uratowałem Cię przed kozą?;)*
Po chwili odpisałam :

* No nie wiem, nie wiem...jeszcze to przemyślę...nie mogę wybrać pochopnie..Ale ten kto nie ryzykuje, nie zyskuje*

Gdy podałam karteczkę widziałam tylko mały uśmiech na jego twarzy. On był taki seksowny. Ale to dosyć dziwne, że chcę się ze mną spotkać. Może to tylko głupie żarty. Cóż czasem nie mają co robić. I znów dostałam karteczkę.

* Hmm...t   może dziś po szkole, przy boisku? Czekam piękna ;* *

Znów dostałam karteczke i ze szczerym uśmeichem ją otworzyłam. O mój boże czy on nawał mnie piękną.? O nie Sophie nie ...nie możesz się zarumienić, nie możesz się zakochać, pamiętaj każdy inny chłopak niż Justin to palant lub dupek. I znów przypomniałam sobie o nim...To takie trudne zapomnieć o kimś, kogo się kocha...Odpisałam i oddałam karteczke.

* Ok. Czy na to spotkanie mogę zabrać moją przeuroczą przyjaciółkę?*
O nie Sophie...po co się zgodziłaś? O nie to śilniejsze odemnie...znów dostałam...

* No...jednak wolałbym , żebyś piękna była sama,ale jak nalegasz?;* *

I znów nazwał mnie piękną...To uczucie znów wróciło. Chyba znów się zakochałam...Nie był to wybór – ale konieczność.

_________________________________________________________________________________

                                                                           ***

* Dinggggg....*

O i dzwonek! Wkońcu koniec tej męczarni. Przez ostatnie lekcje, cały czas rozmawiałam z Ethanem.
Jest taki słodki, gdy się uśmiecha. Ten jego biały szczery uśmiech! I te jego oczy...Były takie że można było by je studiować nocami i dniami. Te oczy mają w sobie tajemnice. Tylko jeszcze nie wiem jaką. Ale spróbuje chociaż, odgadnąć kawałek jego tajemniczości. Tak czasem zastanawiam się czemu nie mam na imię Alicja - Tak ja Alicja w Krainie Czarów. Alicja była bardzo ciekawska i dlatego trafiła do Krainy Czarów chciała zobaczyć co tam jest. Czytałam i oglądałam to z milion razy. Chyba też jestem ciekawska  Jak mówią ,,Ciekawość pierwszy stopień do piekła'' jeżeli tak to już dawno powinnam być w piekle.
A no tak swoją drogą to...właśnie teraz idę się spotkać z Ethanem. Jednak idę sama bo Chloe, nie miała ochoty ze mną pójść, chyba wyczuła że Ethan mi się podoba. Ale on jest jak wszyscy typowy nastoletni chłopak z szkolnej elity najpopularniejszy, najprzystojniejszy, wysportowany. Nie wiem czemu się z nim umówiłam.? Chyba chciałam zapomnieć o Justinie. Tak chciałam. Spojrzałam na zegarek. O cholera już 15.30. Powinnam być tam 20 minut temu. Zanim się lekko odwróciłam, usłyszałam oddech.Chyba za mną   stoi postać spojrzałam na cień i zobaczyłam chłopaka o wysportowanej figurze i był dość wysoki. Skądś pamiętam ten zapach perfum, ale nie mogę sobie przypomnieć z kąt. Z przerażeniem odwróciłam się, połykając ślinę. I zobaczyłam, że wokoło mnie nikogo nie ma może to dziwne, ale się  przestraszyłam.Jednak na czymś stanęłam, była to kartka.Podniosłam ją i otworzyłam. Przeczytałam zdziwiona.:

* Uważaj na siebie. -Black *

  Jak najszybciej chciałam uciec z tamtą i pójść do Ethana. Cały czas zastanawiałam się kto to mógł być i przed czym mnie chce uratować . Wyszłam ze szkoły i szłam w stronę boiska. Zobaczyłam w oddali Ethana który od razu się uśmiechnął.Podeszłam do niego i się przywitałam...W oddali stała Abigail. Tak to ta wredna suka ze szkolnej elity. Chyba każdy chciałby być jak one mają najlepszych chłopaków, drogie ciuchy i wchodzą na wszystkie imprezy. Ja jednak nie chciałabym być ich elicie. Udają puste niewinne dziewczynki, które się podlizują byle jakiemu przystojniakowi. Ale wszyscy chłopcy, chcą jedynie je tylko przelecieć. Ah... takie jest prawo Szkoły Landords w San Diego. Cóż tak już jest. Gdy tylko podeszłam do Ethana, od razu spiorunowała mnie wzrokiem Abigail. Tak Ethan od dawna jej się podobał, nie żebym specjalnie mu go zabrała...Ale chciałam ją też trochę wkurzyć. Jej mina z oddali jest bezcenna. Chwilę później bez wahania dałam Ethan'owi buziaka w policzek. Widziałam całą czerwoną twarz Abigail, gdy nagle zaczęła iść w naszą stronę. Widziałam jak Ethan, wziął głęboki i wypuścił go z irytacją.
- Chodź szybciej zanim ta idiotka tu podejdzie i będzie chciała mi się podlizać słodkimi tekstami typu ,,O cześć przystojniaczku, to może dzisiaj u mnie wieczorkiem?;*''Boże nienawidzę tego- Powiedział lekko roześmianym głosem.
- Hahha. Myślałam że tylko ja tej suki nie lubię. - Zaczęłam się panicznie śmiać.
- Myślisz że ja lubię takie ździry? Lepią się do pierwszego lepszego chłopaka, który jest po :

1. Wysportowany.
2. Przystojny.
3. Sławny lub znany. 

Oto kryteria którymi się kierują.Nie sądzisz, że są dosyć puste?- Zapytał, śmiejąc się szczerze.
- Puste? Hm... raczej bardzo bardzo puste.- Zaczęłam się śmiać kiedy usłyszałam.Chrząkającą Abigail, która stała za nami...
______________________________________________________________________________
                                                                            ***
No więc to dopiero 1 rozdział mam nadzieje,  że wam się podoba. Rozdziały będą co 1 lub 2 dni ;)

Pytanie? ----> http://ask.fm/IHOT12
Twitter ------> https://twitter.com/B3LI3VE_BI3B3R

niedziela, 12 maja 2013

Prolog.


To już ponad rok od kiedy nasz kontakt się urwał. Nawet nie wiesz jak ciężko było mi przejrzeć na oczy i powiedzieć Tego już za wiele! To koniec!. Musiałam to zrobić, przecież tak będzie lepiej.
Pamiętam, jakby to było wczoraj 21.08.2010r. Ten dzień był dla mnie ważny, właśnie wtedy rozpoczęła się nasza znajomość. Może to dziwne, ale już po pierwszej rozmowie czułam, że to nie będzie zwykła znajomość. Rozmawiało nam się tak dobrze, a przecież była między nami różnica wieku i to dwa lata. Mimo wszystko, to co było między nami przemieniło się w najpiękniejsze uczucie w przyjaźń. Mieliśmy możliwość częstego spotykania się, więc gdy tylko mogliśmy spędzaliśmy razem czas. Rozmawialiśmy tak ze sobą i spotykaliśmy się po kilka godzin dziennie, codziennie biliśmy rekordy czasu rozmów. Doszło do tego, że czas zwiększał się do pięciu godzin.
Rozmowy stawały się coraz głębsze i poważniejsze.I wtedy stało się to, czego się obawiałam najbardziej. Każdy ma mroczny sekret, bałam się.Powiedziałeś mi, że twoje życie to nie bajka, jesteś gangsterem. Mój cały świat zaczął się zapadać. Wszystko w tej jednej chwili stało się trudne, płakałam jak małe dziecko - nie umiałam sobie z tym poradzić. Właśnie wtedy przyszły te noce, kiedy każda myśl waży grubo ponad tonę. Nie byłam w stanie funkcjonować jak każda inna nastolatka. Moi znajomi w końcu zaczęli wypytywać, dlaczego nie poświęcam im już takiej ilości czasu jak wcześniej, dlaczego tak bardzo się zmieniłam, przecież nie mogłam ich okłamywać.
Wydusiłam im całą prawdę, tak ciężką dla mnie. Było mi lżej, ale nadal nie miałam siły rozmawiać z Tobą, tak jak kiedyś. Mówili mi, że nasza znajomość nie ma sensu, że to wszystko jego sprawa i nie ma prawa mnie w to wciągać. Nieważne co mówili, byłeś ważniejszy od słów. Błagałeś, żebym się tym nie przejmowała. Czułeś się winny i brzydziłeś się sam sobą. Potem to ja zaczęłam błagać abyś to skończył , ale nie chciałeś słuchać. Twierdziłeś, że  Cię  zniszczą, jeśli po prostu skończysz z tym. Wtedy pierwszy raz postawiłam Ci ultimatum - ja albo zabijanie ludzi. Wahałeś się, ale nawet to nie odstraszyło mnie od Ciebie, przecież wiedziałam jaki będzie twój wybór, wybrałeś mnie. Zapewniałeś - to koniec z tym - uwierzyłam. Cieszyłam się, do tego stopnia, że pobiegłam podzielić się tym z moją przyjaciółką.
Ona Cię nienawidziła, z całego serca. Widziała jak spalam się dla Ciebie. Nie chciała stawiać mnie przed wyborem między wami, bo bała się mojej odpowiedzi. Ja też się jej bałam. W końcu jednak nie wytrzymała i zadała mi pytanie, które wstrząsnęło mną do głębi.
-Kochasz go ? - odbijało się w mojej głowie jak echo.
- Nie wiem - odpowiedziałam, zdziwiona .
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym. Zaczęłam patrzeć na to z innej perspektywy. Coś we mnie drgnęło i tak rozpoczęły się moje wielkie zmiany, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak ogromne. Chloe, bo tak właśnie ma na imię moja przyjaciółka znała już odpowiedź, więc czekała na to, kiedy sobie uświadomię jak bardzo jestem zakochana.
Było to dla mnie kompletnie nowe uczucie . Właśnie ten stan dawał mi nieopisane szczęście. Do czasu, wtedy pojawiła się on. Tayson i jego przyjaciel Ethan, który po jakimś czasie zniszczył nasze ,,wspaniałe'' życie.Justin miał u nich wielkie długi, był na ich zawołanie. Miałam do siebie pretensje właściwie o wszystko, więc stwierdziłam, że potrzebuję przerwy od tej znajomości zbyt mocno mnie wciągnęła -mówią Co z oczu, to z serca - niestety, w moim przypadku to się nie chciało sprawdzić.Choć Justin nalegał, że to się niedługo skończy i będzie mógł częściej ze mną spędzać czas i nie będę musiała się ukrywać.
W tym samym czasie w moim życiu rodzinnym stała się najpotworniejsza rzecz jaka mogła mnie spotkać. Umarła moja ukochana mama. Miałam przysłowiowe milion myśli na minutę. Zastanawiałam się dlaczego właśnie mnie to spotyka, pewnie jak każdy w tak trudnej sytuacji. Było wtedy lato, 2011 r. - skończyłam zaledwie osiemnaście lat. Do końca roku żyłam byle do piątku, byle do świąt, byle jak. Wtedy nadszedł rok 2012 - nowe postanowienia, cele i przede wszystkim nowa energia.
Moim głównym założeniem było zapomnieć o jego długu i wrócić do tego co było. Okazało się, że nie dotrzymał słowa, ukrywał przede mną, że nadal to robi . Tym razem też chciałam mu pomagać, ale moja przyjaciółka krzyczała na mnie: Nie jesteś siostrą miłosierdzia, nie musisz mu pomagać ! , On ma Cię gdzieś, a Ty jak taka głupia jesteś na każde zawołanie !. Już miałam odpowiedzieć jej jakimś obraźliwym zwrotem, ale coś mi na to nie pozwoliło. Wiedziałam, że gdy teraz to zrobię stracę ją, moją najlepszą przyjaciółkę, tą która była zawsze, nawet wtedy, gdy jego nie było. Usiadłam przy komputerze razem z nią. Popatrzyła na mnie i wyszeptała przepraszam . Milczałam. Po chwili, niewiadomo skąd otrzymałam siłę, by przyznać jej rację. Zdziwiona moją odpowiedzią powiedziała Albo teraz to zakończysz, albo siedzisz w tej chorej miłości i robisz za pocieszycielkę, bo on Cię nie kocha. Sophie, przecież wiesz, że nigdy nie będziecie razem.. Postanowiłam to zakończyć, przecież tak będzie lepiej. Nie mogłam pozwolić sobie na ciągnięcie tej znajomości. Pokłóciłam się z nim, specjalnie. Wiedziałam, że to co robię nie będzie miało odwrotu, ale zrobiłam to.
I stało się - kontakt urwał się 18. 02.2012r. Szkoda tylko, że razem z zakończeniem rozmów i spotkań nie zakończyła się moja miłość. Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, zakochana tak długo w jednym chłopaku, który wydawał się być tym jedynym.Po jakimś czasie Justin znowu się odezwał byłam ucieszona i zmartwiona. Nie wiedziałam co myśleć.Przecież nie mogę mu tak szybko wybaczyć, on mnie okłamał nawet jeśli dla mojego dobra, to okłamał. Wolałabym znać tą gównianą prawdę.Ale coś we mnie pękło, wiedziałam że mnie kocha i kochał.Dałam mu tą drugą szanse.Z upływem czasu uwierzyłam mu, że to skończył.I najwyraźniej tak zrobił.Poświęcał mi czas, było jak w 2010 roku.Ale nie trwało to długo po 3 miesiącach Justin zniknął bez śladu. Nie miałam z nim kontaktu przez długi czas...i nadal nie mam.
Teraz mamy rok 2013, a ja wciąż pamiętam te oczy, które można porównać do parzonej czarnej kawy, to właśnie w ich spojrzeniu zakochałam się najbardziej, było jeszcze coś co utkwiło mi w pamięci - jego głos - najwspanialsza muzyka na świecie. Każdego dnia przypomina mi się twoja twarz i twoje słowa. Zdarza mi się tęsknić - wtedy słucham jak ptaki śpiewają w parku na tej samej ławce, gdzie zazwyczaj siadaliśmy, to tak jakbyś był obok, to była twoja największa miłość.
Przez ten cały czas nie mogłam spojrzeć na innego chłopaka, było kilku, z żadnym mi nie wyszło, przecież nie był Tobą. Kochałam Cię tak bardzo jak tylko mogłam, czasem to uczucie wraca, ale nie jest już tak silne. Co prawda po długim czasie, ale udało mi się otrząsnąć. Wiem, że zawdzięczam to Chloe, była nawet kiedy ją odtrącałam to jest zdecydowanie najpiękniejsza, najszczersza i najczystsza przyjaźń jaka pojawiła się w moim życiu. Nie żałuję ani trochę znajomości z nim, nieświadomie nauczył mnie prawdziwego życia.
Mam dziewiętnaście i uczę się życia na nowo. Na szczęście mam moją Przyjaciółkę - osobę, której zawdzięczam być może i życie. Mój tata ma mi za złe, że nie powiedziałam jej o swoich problemach, ale przez to ma ogromne zaufanie do Chloe, bo powiedziałam jej, że to dzięki mojej Przyjaciółce zostawiłam to za sobą. Wracam do normalnego życia, jak po chorobie. ..Ale wiem że ciebie nie zapomnę...To już ponad rok od kiedy nasz kontakt się urwał.

_______________________________________________________________________________
No więc tak to dopiero początek opowiadania...wiem trochę za długi.
Ale mam nadzieje, że wam się spodobał.Kolejne rozdziały opowiadania będę dodawać codziennie lub co 2 dni, będzie to zależało również od szkoły
.Jeżeli chcesz w jakikolwiek sposób się ze mną skontaktować tu masz linki :

https://twitter.com/B3LI3VE_BI3B3R
http://ask.fm/IHOT12

Niedługo pojawi się następny rozdział! Jeżeli Ci się spodobało skomentuj i roześlij znajomym ;) Pa;)


@B3LI3VE_BI3B3R

Bohaterowie.


Sophia 19-letnia zwykła dziewczyna. O niebieskich jak ocean oczach i blond włosach. Chcę zapomnieć o
                                          swojej przyszłości i żyć od nowa.Główna bohaterka.


Justin 21-letni chłopak - gangster- płatny zabójca.Brunet o  czarnych oczach jak świeżo zaparzana kawa.                                                   Sophia to jego była? dziewczyna.  Po tym jak zniknął bez śladu.Główny bohater.


Chloe 19-letnia przyjaciółka Sophie. O zielonych oczach jak świeżo wyrosła trawa i blond włosach. Najlepsza przyjaciółka Sophie jednak ma jedną mroczną tajemnice, którą musi ukrywać.Główna bohaterka.


Tayson 21-letni wróg Justina.Justin ma u niego dług, który musi spłacić. Po tym jak Justin spłacił dług, Tayson ma jeszcze jedną mroczną misje dla niego, ale Tayson nie wie że Justin ma na niego pułapkę. Bohater drugoplanowy.


Ethan 19-letni - płatny morderca- brat Taysona. Tayson i Ethan udają najlepszych przyjaciół. Po pewnym czasie Tayson ma misje dla brata by zdobyć i zabić Sophie - dziewczynę Justina. Justin wie o tym. Ethan zakochuje w sobie Sophie by ją zabić.Bohater drugoplanowy.


Noah 21-letni przyjaciel Justina. Justin zna go od małego, wie że może mu ufać. Noah zajmuje się bronią i bombami. Produkuje bomby i broń by zarobić na życie. Jest również zamieszany w zabójstwa wraz z Justinem. Są dla siebie jak bracia.Bohater drugoplanowy.


Isabella 16-latka. Młodsza siostra Sophie. Jest wścibska, wkurzająca i wredna. Należy do młodszej elity szkolnej. Nie wie nic o byłym swojej siostry. Nie jest w nic zaangażowana do czasu...Bohaterka drugoplanowa.



Abigail 19-letnia dziewczyna z elity szkolnej. Wróg numer jeden Sophie. W szkole jest nazywana ździrą. ,,Przyjaźni,, się z młodszą siostrą Sophie, by wiedzieć wszystko o Sophie. Aż w końcu dowiaduje się o tajemnicy...Bohaterka drugoplanowa.


Ashley 21-letnia była Justina. Jest zamieszana w mafie i zabójstwa. Nie jest zła za to, że Justin z nią zerwał chce pomóc uchronić Sophie. Sophie nic nie wie i nie chcę by Ashley wtrącała się w jej życie, lecz Ashley nie daje za wygraną ,bo przyrzekła Justinowi że będzie jej chronić.Bohaterka drugoplanowa.

_______________________________________________________________________________
Już niedługo dodam prolog mam nadzieje że wam się spodoba !;)


@B3LI3VE_BI3B3R